JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Kurdupel i inne słowa oraz zwroty, które po latach zmieniły swoje znacznie

71 853  
193   50  
Język to twór żywy - ciągle się zmienia i ewoluuje. Nie powinno zatem dziwić, że niektóre słowa czy zwroty poważnie zmieniły swoje znaczenie od czasu gdy po raz pierwszy odnotowano ich użycie. Poniżej kilka znanych przykładów.

"Mierz siły na zamiary"


Tekst bardzo często używany zwykle do ostudzenia nadmiernego zapału. Synonim "nie porywaj się z motyką na słońce" czy "Nie strasz, nie strasz bo się ......".
Ale uważne przeczytanie wskazuje, że chodzi o to, żeby dostępne siły wykorzystać w sposób pozwalający na zrealizowanie zamiaru. Zresztą odkładnie o to chodziło autorowi zwrotu, który w "Pieśni filaretów" napisał wyraźnie:
"Mierz siły na zamiary,
nie zamiar podług sił"
Dlaczego zatem realiści nie radzą nikomu "Mierz zamiar podług sił" ? Chyba dlatego, że wiele osób wychodzi z założenia, że jak jest rym i rytm to sensem nie trzeba się przejmować...

"Kurdupel"

To pogardliwe określenie niskiej osoby ma bardzo szlachetne pochodzenie. Wręcz "cesarskie". Jest to bowiem spolszczenie francuskiego "Coeur de peuple" ("serce ludu"). W ten sposób określano Napoleona Bonaparte, a że w powszechnej opinii był on niskiego wzrostu więc powiązano jego przydomek z tą cechą.

Trzeba też wspomnieć, że istnieją też co najmniej dwa konkurencyjne wyjaśnienia etymologii "kurdupla": Jedno łączy się znanym z języka starocerkiewnosłowianskiego "krn" oznaczającym odcinanie (stąd nasze "krajanie"), drugie nawiązuje do łotewskiego "kartupelis" czyli ziemniaka. Jednak zdecydowana większość językoznawców je odrzuca. "Kurdupel" pojawił się bowiem zdecydowanie za późno jak na nawiązanie do starocerkiewnosłowiańskiego rdzenia, zaś zapożyczeń z łotewskiego w języku polskim z zasadzie nie ma.

Jest jeszcze całkowicie niewiarygodne, ale za to zabawne wyjaśnienie należące do tzw. "etymologii ludowej". Głosi ono, że "kurdupel" pochodzi z zestawienia łacińskiego "cor" (serce) z polską "dupą". Zatem "kurdupel" byłby osobą, która z racji niskiego wzrostu ma serce blisko rzyci.

"Wyjątek potwierdza regułę"

Powiedzenie używane bardzo powszechnie i zawierające w sobie pozorny błąd logiczny. No bo jak regułę ma potwierdzać to, że w jakimś przypadku nie działa.
Absurdalność takiego wnioskowania uruchomiła całą gamę twórczych wyjaśnień. Wśród przedstawicieli nauk ścisłych i przyrodniczych szczególną karierę zrobiło wyjaśnienie rozpropagowane przez m. in. Goulda. Według tej interpretacji łacińską formułę "Exceptio probat regulam" należy tłumaczyć jako "Wyjątek sprawdza regułę". A zatem byłoby to po prostu inne sformułowanie zasady falsyfikowalności teorii naukowych.

Wyjaśnienie logiczne, spójne i zupełnie nieprawdziwe. Tak się bowiem składa, że pochodzenie tej formuły jest doskonale znane. Pochodzi ona mianowicie z prawa rzymskiego i została sformułowana przez Cycerona podczas mowy w obronie Luciusa Corneliusa Balbo. (Czy kogoś dziwi, że jak coś jest piętrowo zagmatwane, to u źródeł trafi się na prawnika?). Był to bogaty polityk i biznesmen z Kadyksu, który ok. 59 r. p.n.e. został formalnie uznany za obywatela rzymskiego. Zarzucono mu jednak, że jest to działanie nielegalne, gdyż istnieje szereg umów zabraniających nadawania obywatelstwa osobom pochodzącym ze wskazanych w nich miast plemion. No właśnie - "wskazanym".

Cycero argumentował zatem, że samo istnienie umów zabraniające nadawania rzymskiego obywatelstwa np. Lacedemończyom, Rodyjczykom czy Ateńczykom świadczy o istnieniu generalnej reguły pozwalającej nadać obywatelstwo rzymskie każdemu z wyjątkiem osób pochodzących z objętych traktatami miejsc. Zagmatwane? Ależ nie. Przecież tabliczki w rodzaju "Wstęp tylko dla personelu" czy "Otwierać tylko w razie pożaru" to w zasadzie wyjątki wskazujące na generalną regułę "Nie wchodzić" czy "Nie otwierać".

"Kończ waść, wstydu oszczędź"

Często lub wręcz "prawie zawsze" używany jako napomnienie kogoś, by przestał się już kompromitować. W tym przypadku nie ma żadnego błędu logicznego. Warto jednak pamiętać, że w "Potopie", skąd tekst ten pochodzi, był on nie napomnieniem, a prośbą, którą Kmicic skierował do upokarzającego go w pojedynku Wołodyjowskiego. Zresztą oddajmy głos (?) Sienkiewiczowi:
" Ten [Wołodyjowski] zaś bawił się okrutnie, jak kot z myszą — i pozornie coraz niedbalej robił szablą. Lewą rękę wysunął zza pleców i wsunął w kieszeń hajdawerów. Kmicic pienił się, rzęził, na koniec chrapliwe słowa wyszły mu z gardzieli przez zaciśnięte usta:
— Kończ… waść!… wstydu… oszczędź!…

— Dobrze! — rzekł Wołodyjowski.

Dał się słyszeć świst krótki, straszny, potem stłumiony krzyk… jednocześnie Kmicic rozłożył ręce, szabla wypadła mu z nich na ziemię… i runął twarzą do nóg pułkownika…"

"Pasjonat"

Słowo to obecnie oznacza kogoś, kto ma jakąś pasję - np. jest fanatykiem wędkarstwa. Ale warto pamiętać, że w języku polskim "pasja" ma co najmniej 3 znaczenia: 1: przedstawienie lub opis Męki Pańskiej (np "Pasje wg św. Jana"J.S. Baha); 2: hobby (obecnie najczęściej używane), oraz 3: "szał" czy "niepohamowany gniew". Ostatnie znaczenie do dzisiaj przetrwało w zasadzie jedynie w związkach frazeologicznych "szewska pasja" czy "doprowadzać kogoś do pasji". Ale jeszcze w latach międzywojennym było to znaczenie najpopularniejsze. Stąd "pasjonat" było też dość powszechnym określeniem złośnika.

Tyle, że w tym czasie na polski tłumaczono też prace G. Heymansa i A. Wiersma'y, którzy w swojej typologii charakterów wyróżnili także "pasjonata", czyli osoba skoncentrowana na jakimś działaniu i celu. A stąd już blisko do "pasjonata" jako człowieka posiadającego pasję. Cześć purystów językowych próbowała ratować sytuację przez rozróżnianie pomiędzy "pasjonatem" - złośnikiem (M. l.p. "pasjonat"), a "pasjonatą"- hobbystą (M. l.p. "pasjonata"). Ale to się nie przyjęło. Za to można być pewnym, że fanatyka wędkarstwa ze znanej pasty można nazwać "pasjonatem" niezależnie od tego, które znaczenie tego słowa przyjmiemy za właściwe.

"Osławiony"

Teraz zwykle używany po prostu jako synonim "sławnego". Jednak pierwotnie słowem tym określano ludzi "cieszących się złą sławą", a w zasadzie "odartych z czci". Aby zrozumieć skąd to się wzięło, trzeba pamiętać, że samo słowo "sława" w przeszłości miało lekko inne znaczenie. Określano tak nie tylko ludzi znanych, ale przede wszystkim mających powody do dumy. Jeszcze we wczesnoosiemnastowiecznej polszczyźnie funkcjonował zwrot "Sława mu!" w znaczeniu dokładnie takim, jak do dzisiaj przetrwał w niektórych innych językach słowiańskich.

W takiej sytuacji mówienie np. o "sławnym złodzieju" po prostu by raziło. I tu z pomocą przyszedł przedrostek "o-", który używany był między innymi do określania czynności związanych z pozbawianiem czegoś. Do dziś przetrwał w czasownikach takich jak "oskórować", "o(b)łupić" . I tak jak o króliku pozbawionym skóry mówiło się, że jest "oskórowany", człowieka pozbawionego "[dobrej] sławy" nazywano "osławionym".
Tak wiec "osławieniu" bliżej do "zniesławienia" niż "rozsławienia".

Źródła:
https://en.wikipedia.org/wiki/Gerardus_Heymans
http://discovery-nature.com/wap2./podzialy/typy-c...
http://literat.ug.edu.pl/amwiersz/0003.htm
http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/potop-tom-...
https://en.wikipedia.org/wiki/Exception_that_prov...
http://prawo.vagla.pl/node/8638
http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/witaszczyk...
http://www.matras.pl/polski-bez-bledow-poradnik-j... (to nie występuje w formie zdigitalizowanej - a przynajmniej nie legalnie)

Oglądany: 71853x | Komentarzy: 50 | Okejek: 193 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało